poniedziałek, 18 maja 2015

Rozdział 8


''-No i jak było? Opowiadaj!- wiedziałam, że nie wytrzyma. Zaczęłam się śmiać.

-Super!- wykrzyknęłam. Potem poszłyśmy na górę i opowiedziałam wszystko szczegółowo. Jeszcze później popisałam z Filipem na Facebooku. Następnego dnia  musieliśmy iść do szkoły.''

Perspektywa Michaliny

Nie chciałam iść dziś do szkoły, bo wiedziałam dobrze, że będę musiała się wytłumaczyć z tych nieobecności. Było mi wstyd za to co się stało. Idąc do szkoły z Patrycją widziałam swojego brata, który palił. Tym razem nie miałam pewności, że były to papierosy. W duchu zrobiło mi się bardzo przykro, że on może wszystko, a ja miałam tylko jedną wpadkę... Postanowiłam, że skupie się na dzisiejszym dniu. Gdy dotarliśmy do szkoły w szatni czekała nasza paczka. Paczka składała się z: Patrycji, Majki,Oli,Filipa, Jasia i mnie. Pierwszą lekcją była wychowawcza. Weszliśmy powoli do klasy i usiedliśmy na miejscach. Pani wychowawczyni zaczęła sprawdzać listę obecności. Zatrzymała się na mnie. Nie wróżyło to nic dobrego i się nie myliłam.
-Michalina, dlaczego nie było Cię tydzień w szkole?- zapytała. Przełknęłam ślinę.
-Mogłabym Pani powiedzieć na osobności?- zapytałam. Pokiwała głową.
-Łuuu....- oczywiście powiedziała to moja klasa. Nie przejęłam się tym i wyszłam z Panią z klasy.
-Proszę Pani miałam dość poważny wypadek na rowerze.-powiedziałam trochę zdenerwowana. Nie mogłam powiedzieć prawdy, bo chyba zapadłabym się pod ziemię. Nauczycielka nabrała się na to i usprawiedliwiła mi te godziny. Wróciliśmy do klasy i zaczęła prowadzić lekcje. Po lekcji  na przerwie siedziałam z przyjaciółmi pod klasą, gdy doszła do nas Agata. Zrobiłam się cała czerwona ze złości, gdy ją zobaczyłam. 
-Co Michalina wyjebałaś się dzieciaku na rowerze.- powiedziała. Musiała podsłuchać rozmowę. Po tych słowach zaczęła się śmiać. Zignorowałam to, bo nie chciałam wchodzić z nią w tak bezsensowną dyskusje. Zadzwonił dzwonek i weszliśmy do klasy. Lekcje dobiegły końca. Niestety dziś wracałam sama do domu Pati, bo ona  wracała z Filipem.Gdy byłam już w domu i odrabiałam lekcje  do ''mojego'' pokoju wpadła bardzo szczęśliwa Patrycja. 
-Wież,wież, wież.- powiedziała bardzo szybko. Prawie jej nie zrozumiałam.
-Nie, nie wiem.-powiedziałam obojętnym głosem.
-Za godzinę przyjdzie do mnie Filip.- po tych słowach zdałam sobie sprawę,że będąc w domu będę przeszkadzać.
-O, to strasznie fajnie.- powiedziałam uśmiechnięta. Pół godziny później wyszłam z domy Pati bym nie przeszkadzała w tym ich spotkaniu. Szłam przed siebie nie patrząc gdzie idę. Do głowy wracały mi te myśli... W pewnym momencie zobaczyłam wściekłego Jasia, który bełkotał coś pod nosem. Chciałam spytać go co się stało, że jest taki wściekły. Nagle wpadł we mnie. 
-Oj, sory.- powiedział i wtedy spojrzał się na mnie i zorientował się kogo przeprasza.
-Co się stało, że jesteś taki zły?- spytałam. Wziął głęboki oddech.
-Bo Filip...- powiedział nie dokańczając zdania.
-Co Filip?- zapytałam zaciekawiona.
-Jakbym Ci powiedział to byś powiedziała to Pati.- zrobiło mi się trochę przykro, że mi nie ufa. Ale trochę go rozumiałam. Nie zna mnie  zbyt dobrze, ale chciałam go odwieźć od tej myśli.
-Nie powiem, mów. Nie jestem taka, potrafię dochować tajemnicy.-powiedziałam poważnie. Widziałam, że się waha, ale miałam małą iskierkę nadziei, że mi uwierzy.
-Bo Filip handluje prochami. Znowu mnie męczy bym mu pomógł, ale ja nie chce...- wydusił to z siebie i było widać, że zrobiło mu się lepiej. Byłam zszokowana. Nigdy bym Filipa nie podejrzewała o to. Jaś zauważył chyba moje zaskoczenie.
-A gdzie idziesz?- zapytałam.
-Poszedłem się przejść, by trochę ochłonąć.- odpowiedział robiąc znowu głęboki oddech. 
-A mogłabym przejść się z tobą? Bo ja w tej samej sprawie wyszłam.- Jaś zgodził się co mnie ucieszyło i odciągnęło od myśli samobójczych. 
-Dlaczego jesteś smutna?- zapytał zaciekawiony.
-To co się wydarzyło ostatnio. Straciłam dom i jeszcze tamto...- po tych słowach rozpłakałam się. Widziałam, że zrobiło mu się przykro. Przytulił mnie. Przy nim czułam się bezpiecznie. Byłam pewna, że mogę mu ufać.
-Miśka, spróbuj porozmawiać jeszcze raz z mama.
-Ale...
-Rodzice tak naprawdę nas kochają tylko nie raz robią coś głupiego.- po jego słowach zrobiło mi się trochę lepiej, obtarłam łzy. 
-Spróbuje, a możesz odprowadzić mnie do domu Pati?- Jaś kiwnął głową i poszliśmy w stronę domu.
Perspektywa Jasia

Było mi szkoda Michaliny. Tyle nieszczęść na raz. Mam nadzieję, że uda  jej się wszystko. Kiedy byliśmy już przy domem spytałem.
-To dasz sobie radę już sama?- uśmiechnęła się do mnie.
-Tak, już spoko.- odwzajemniłem uśmiech. Przytuliła mnie na pożegnanie i udała się do domu Pati, a ja poszedłem do swojego.
Perspektywa Michaliny 

Wślizgnęłam się do domu tylnymi drzwiami, bo czułam że jest jeszcze Filip i miałam racje. Cicho weszłam na góry po schodach.Usiadłam na łóżku. Z dołu dochodziły głosy Patrycji i Filipa, ale nie skupiałam się na tym. Zaczęłam myśleć nad tym jakby się tu pogodzić z mamą, ale trochę  wstydziłam się iść tak oficjalnie do domu i spytać czy mi wybaczy. To odpadało. Zaczęłam myśleć dalej. W pewnej chwili usłyszałam wchodzących po schodach Patrycję i Filipa. Trochę mnie to wystraszyło i dlatego postanowiłam wejść do szafy. Szybko do niej weszłam. Starałam się jak najciszej oddychać. Chwilę  później drzwi od pokoju się odtworzyły.
-Tu jej nie ma.- powiedziała Pati. Weszli do środka, by się rozejrzeć. Serce waliło mi jak dzwon. Miałam nadzieję, że tego nie usłyszą. Rozmawiali chwilę o mnie.
-To nawet dobrze, że jej nie ma, bo nie będzie nam przeszkadzać.- powiedział Filip, a Patrycja przytaknęła. Wyszli z "mojego" pokoju. Czekałam aż zejdą na dół bym mogła wyślizgnąć się tylnymi drzwiami tak jak wcześniej. Kiedy to zrobili bardzo, bardzo cicho zeszłam po schodach i wyszłam do ogrodu. Oczywiście drzwiami, którymi wcześniej weszłam. Położyłam się na hamaku. Słońce powoli zachodziło, zrobiło się przyjemnie i nie mogłam skupić myśli. Uwielbiam zachody słońca. Przyglądałam się słońcu i powoli zasypiałam. Obudziłam się w nocy. Spojrzałam w wyświetlacz telefonu. Była już 23:10. Przez okno zobaczyłam czy jest jeszcze Filip, nie było go. Weszłam do domu i udałam się do swojego pokoju.Wzięłam ze sobą piżamę i poszłam do łazienki. Szybko się umyłam i przebrałam w piżamę. Wyszłam z łazienki i upadłam na łóżko. Zamknęłam oczy i odpłynęłam w krainę Morfeusza. Obudziło mnie dyszenie. Otworzyłam oczy i ujrzałam Patrycję , która  patrzyła na mnie.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka wszystkim! ^^ Oto nowy rozdział. Przepraszam, że przez 2 dni nie było rozdziału, ale źle się czułam. Dziękuje już za ponad 800 wyświetleń na blogu. To tak szybko się dzieje. :') Jak myślicie o tym rozdziale? Na blogu pojawiły się 2 ankiety ^>^ 
Czytasz=Komentujesz
Chcielibyście bym bardziej opisywała miejsca itp. Jeśli tak napiszcie to w komach :) 
Chciałabym Was również poprosić o propozycje jak chcecie bym na Was mówiła. *>* 
                                                                                                                 Pozdrawiam Fire

3 komentarze:

  1. Super! Życzę weny:*

    Zapraszam do siebie ;)http://jasiekklara.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Życzę weny:*

    Zapraszam do siebie ;)http://jasiekklara.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  3. Huhu rozdzial niezly ;) Czekam na nexta :)
    3maj sie mordko!

    OdpowiedzUsuń