środa, 24 czerwca 2015

Informacja

Hejka. Jak zauważyliście od pewnego czasu nie ma rozdziału. Chcę Was za to bardzo przeprosić. Niebawem wstawie rozdział. Dziękuje wam.  Papa :*

niedziela, 7 czerwca 2015

Rozdział 12

'' Mieliśmy wszystko dobrze zaplanowane. Poinformowaliśmy jeszcze jej mamę. Jednak nie pomyśleliśmy, że nas plan może zawalić przez jedną osobę... Nie wiedzieliśmy co z tym zrobić... jedyne co przyszło nam do głowy to eliminacja...''
Tą osobą była Wiktoria, więc postanowiliśmy jej nie zapraszać.
Perspektywa Michaliny 
Kiedy leżałam na łóżku do pokoju weszła moja mama. Była lekko zdenerwowana.
-Michalina, jutro nie będzie Cię w szkole.
-Czemu?- spytałam zdziwiona.
-Musimy iść do sądu, bo jutro jest sprawa rozwodowa.-kiwnęłam głową. Moja mama wyszła. Zdenerwowałam się, ale miałam nadzieje, że prawa nade mną i Bartkiem zostaną przekazane mamie.
Następnego dnia:
Gdy wstałam, umyłam się i ubrałam w galowy strój, i udałam się z mamą i Bartkiem do sądu. Przedstawiliśmy na sprawie rozwodowej co zrobił nam tata. Byłam potem po przedstawieniu przed szkołą. Bardzo się denerwowałam. Zapadł wyrok. Prawa zostały przekazane mamie i do tego tata nie może zbliżać się do mniej niż 50 m. Odetchnęłam z ulgą. Poszliśmy razem do domu, nie opłacało mi się iść do szkoły, bo zostało mi tylko 2 godziny lekcyjne. Poszłam do pokoju, by się przebrać w codzienny strój. Następnie poszłam do ogrodu posiedzieć w altance i zjeść obiad. W pewnym momencie podszedł do mnie Bartek.
-Nie jest Ci trochę przykro?- zapytał.
-Nie, a czemu?- odpowiedziałam zdziwiona. Bartek wziął głęboki oddech.
-No wież, w końcu nie mamy już ojca.-powiedział i usiadł koło mnie.
-Ale Bartek on pił i bił nas i do tego zobacz co zrobił mamie.
-Ale on nie był taki kiedyś, może gdybyśmy porozmawiali z nim to coś by się zmieniło.-po tych słowach Bartek poszedł do swojego pokoju. Nie wiem co mu odbiło, może to dla niego jakiś szok, ale dla mnie to nic wielkiego. 
Następnego dnia:  
Poszłam do szkoły, w szatni zobaczyłam bardzo zdenerwowaną Patrycję.
-Hej, co się stało?- spytałam zdziwiona. 
-Filip przysłał mi takiego SMSa:
Dziś nie przyjdę do szkoły, bo...
Ja chyba wiedziałam dlaczego... przecież Jaś mi kiedyś mówił czym zajmuje się Filip. Przebrałam się i poszłam po salę. Zobaczyłam tam Jasia i do niego podeszłam.
-Hej, co się stało Filipowi?-spytałam ciekawa.
-Powiem Ci, ale nie tutaj.-kiwnęłam głową i poszliśmy w miejsce w szkole gdzie nikt nie chodzi.
-Więc, co mu się stało?
-Eh... wczoraj byłem z Filipem na imprezie no i on się nie dogadał z klientem...- domyślałam się co mu się stało, ale postanowiłam drążyć temat.
-I co?
-No spuścili mu wpierdol.
-Uuu, a on jest w domu czy w szpitalu?
-W domu. Miśka, tylko masz nie mówić nic Pati.
-No dobra, nic nie powiem.-uśmiechnęłam się, a wtedy zadzwonił dzwonek. Jaś też odwzajemnił uśmiech i poszliśmy na lekcje. 
Perspektywa Patrycji 
Nie miałam pojęcia dlaczego Filipa nie ma w szkole. Martwiłam się trochę o niego. Postanowiłam spytać się Jasia, bo to w końcu jego najlepszy przyjaciel. Podeszłam do niego.
-Hej, wież  może co się stało Filipowi?
-Hej Pati, ja nic nie wiem co mu się stało.-odpowiedział obojętnym głosem. Wiedziałam, że wie co się stało Filipowi. Odeszłam i udałam się w stronę toalety, by spróbować dodzwonić się do Filipa. Niestety nie udało mi się to zrobić. Zdenerwowałam się, od razu do głowy przyszła mi myśl, że już mu nie zależy na mnie. Nagle zorientowałam się, że jest już 5 minut po dzwonku. Wzięłam torbę i pobiegłam na lekcje polskiego. Przeprosiłam nauczycielkę i usiadłam koło Michaliny.
-Czemu się spóźniłaś?- spytała.
-Bo próbowałam dodzwonić się do Filipa.
-Aha.
-Miśka, wież chyba już mu na mnie nie zależy...-wyszeptałam.
-Nie, tak nie jest.-odpowiedziałam pewna. Domyślałam się, że ona również wie co się stało. Postanowiłam ją trochę pomęczyć na przerwie.
Na przerwie:
Doszłam szybko do Miśki.
-A ty wież może co się stało Filipowi?-widziałam, że Michalina się strasznie waha.
-Nie, nie mam pojęcia.-odeszłam i historia się powtórzyła. Odpowiedziała to samo co Jaś. Postanowiłam sama dowiedzieć się co stało się Filipowi. Po lekcjach poszłam do jego domu. Filip odtworzył drzwi. Byłam tak zaskoczona tym co zobaczyłam, że nawet nie mogłam wydusić z siebie żadnego słowa. Filip był cały w siniakach i ranach.
-Co Ci się stało?- wybełkotałam zszokowana.Filip zaprosił mnie do środka, usiedliśmy na kanapie. Oczekiwałam niecierpliwie odpowiedzi. Nieoczekiwanie mnie przytulił.
-Przepraszam, że nie powiedziałem Ci wszystkiego.-nie miałam pojęcia co się dzieje. Byłam w takim wielkim szoku, że trudno to opisać.
-Ale... czego?-zapytałam oczekując  odpowiedzi. Filip wziął głęboki oddech i powiedział....
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka. Przepraszam, że przez ostatni tydzień nie było rozdziału. Było to spowodowane brakiem internetu. Nie wiem kiedy będą pojawiać się rozdziały.Postaram się, by były często, ale to niestety nie zależy ode mnie. 
Czytasz=Komentujesz
Dziękuję za prawie 2000 tyś wyświetleń na blogu. Uwielbiam was <3333333 Zdjęcia postaci zostały dodane w zakładce Bohaterowie ^^
Do zobaczenia w następnym rozdziale. 
                                                                                                                              Pozdrawiam Fire

sobota, 30 maja 2015

Rozdział 11

-Mamo, tata mnie napadł przy szkole i chciał zaciągnąć do auta i krzyczał, że to przeze mnie.- powiedziałam to bardzo szybko przez co prawie mnie nie zrozumiałam. Zauważyłam,że mamę zamurowało. Strasznie się bałam taty, przecież mógł mi coś zrobić. Nie wiem co by się stało gdyby nie on...
-Nic Ci nie jest?- spytała bardzo wystraszona.
-Nic.-wyjrzałam przez okno i zobaczyłam... nie spodziewałam się tego...
Zobaczyłam jakiegoś Pana w średnim wieku.Nie znałam go. Podszedł do drzwi i zapukał. Chwile zastanawiałam się czy otworzyć. W końcu odtworzyłam.
-Dzień Dobry. Mam na imię Adam Lewandowski i jestem komornikiem.-zaskoczyło mnie    to,przecież nie mamy żadnych długów. Pierwsze co przyszło mi do głowy to mój tata. - Twój ojciec narobił sobie długów i nikt od dłuższego czasu ich nie spłacił. Jestem zmuszony do zarekwirowania cennych rzeczy. 
-Pan nie może tego zrobić. Nie ma w domu moich rodziców. - powiedziałam stanowczo. Co on sobie uważa, że może tak sobie wchodzić do czyjegoś domu? Jeśli tak to się grubo myli. Musiałam mu go okłamać,że nie ma rodziców. Nie pozwolę mu by coś z tego domu wziął.
-Drogie dziecko jedna rata 3000 tysięcy na piątek, a jak nie to...
-To co?- byłam załamana. Nie wiedziałam jak powiedzieć to mojej mamie. W ogóle to ja jej tego nie powiem. Pan Adam chciał już coś powiedzieć, ale zatrzasnęłam mu pod nosem drzwi i pobiegłam do swojego pokoju. Czemu to wszystko mnie spotyka, czemu? Położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać w poduszkę. Nie usłyszałam, że ktoś wchodzi do domu. Mało mnie to obchodziło. Zaraz po tym ktoś wszedł do pokoju. Nie miałam siły by zobaczyć  kto to. Po chwili łóżko ugięło się pod kogoś ciężarem i poczułam na swoim ramieniu kogoś rękę. Szybko się odwróciłam i zobaczyłam Bartka...
Perspektywa Bartka
Wszedłem do domu po spotkaniu z kolegami i zobaczyłem w kuchni wściekłą mamę. Podszedłem do niej.
-Co się stało?
-Twój ojciec narobił sobie długów i był u nas komornik. Mamy na to pieniądze, ale źle jest z Michaliną...- powiedziała wściekła,a zarazem zmartwiona.
-Pójdę do  niej.-powiedziałem. Po chwili byłem już przy jej pokoju. Nie pukając wszedłem do środka. Zobaczyłem ją leżącą na łóżku,płakała. Usiadłem koło niej i położyłem rękę na jej ramieniu. Od razu się odwróciła.
-Nie płacz... nie warto.
-Bartek,ja już nie daje z tym wszystkim rady. Chciałabym żeby wszystko się już skończyło.-powiedziała ciągle płacząc. Przytuliłem ją. Nie chce żeby ciągle płakała. Po chwili zadzwonił mój telefon. Niechętnie go wyjąłem i zobaczyłem, że dzwoni Patrycja.
-Zaraz przyjdę.-powiedziałem i wyszedłem z pokoju. Od razu odebrałem.
-Hej Pati.
-Hej, chciałam Ci powiedzieć żebyś do mnie przyszedł za 20 min, ok?
-Spoko, już idę.- rozłączyłem się i poszedłem do Patrycji.
Perspektywa Patrycji
Zadzwoniłam już do wszystkich oprócz Miśki. Nie może się dowiedzieć co planujemy, to ma być niespodzianka. Siedziałam w kuchni pijąc herbatę, gdy do domu weszli "goście".
-Hejka.-powiedziałam.
-Siemka.-powiedzieli i usiedliśmy w salonie.
-Wiecie po co was tu sprowadziłam?- zapytałam zaciekawiona.Kiwnęli przecząco głową.
-Eh... Misia ma urodziny za trzy dni.
-Nie mogłaś tak od razu?- zapytał z irytacją Bartek.
Nie, nie mogłam.-powiedziałam uśmiechnięta.
-Więc robimy dla niej imprezę.
-No spoko, to teraz plan.-powiedziała podekscytowana Maja. Zaczęliśmy planować co i jak, czyli jak mamy się zachowywać itp. Mieliśmy wszystko dobrze zaplanowane. Poinformowaliśmy jeszcze jej mamę. Jednak nie pomyśleliśmy, że nas plan może zawalić przez jedną osobę... Nie wiedzieliśmy co z tym zrobić... jedyne co przyszło nam do głowy to eliminacja...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka. Przepraszam, że wczoraj nie było rozdziału, ale nie miałam internetu. ;( Postaram się jutro dodać 2 rozdziały. ;) 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Dziękuje za ponad 1400 tyś wyświetleń  :) Nie spodziewałam się tylu :) Bardzo Dziękuje! Do zobaczenia w następnym rozdziale.                                                     Pozdrawiam Fire

czwartek, 28 maja 2015

Rozdział 10

PROSZĘ PRZECZYTAJ NOTKĘ, WAŻNE. ZALEŻY TO NAD DALSZYM ROZWOJEM! :)
''Co się stało?- zapytał z troską w głosie.
-Nic,nic.-skłamałam. Powoli wchodziliśmy do domu. Co tam zobaczyłam mega mnie zamurowało, tego się nie spodziewałam...''
Ja z Bartkiem zobaczyliśmy ojca z jakąś kobietą... na kanapie. To nie był miły widok widzieć jak ojciec zdradza mamę. Chyba nawet nas nie zauważył. Weszliśmy na górę do mojego pokoju. Mama jeszcze była w pracy, kończyła ją dosyć późno w nocy. Zamknęliśmy drzwi.
-Eh... no tego się nie spodziewałem po nim.- powiedział Bartek. Było mi przykro, że ojciec może robić to... za mamy plecami. Nie było to w porządku.Musieliśmy coś z tym zrobić.
- Mówimy mamie?- spytałam przerażona.
-Ale przecież nie mamy dowodów.-Wściekła mnie myśl, że ojcu może się to udać. Włączyłam aparat w telefonie i i zeszłam po cichu ze schodów na dół. Trafiłam akurat na właściwy moment. Zrobiłam zdjęcie uśmiechając się złowieszczo. Weszłam  z powrotem na górę.
-Już mamy dowody.- powiedziałam do Bartka. Byliśmy dumni z siebie. Czekaliśmy cicho w pokoju na mamę.
Perspektywa Bartka 
Zdenerwowało mnie to, że ojciec robi coś takiego, ale niezbyt lubiłem ojca, bo wielokrotnie mnie bił. Chciałem coś z tym zrobić i mam nadzieje, ze uda się to mi i Michalinie. 
*9 godzin później*
Perspektywa Michaliny 
Ta kobieta wyszła jakieś 3 godziny temu. Mama już wróciła, a tata jak zwykle spał. Usiadła w kuchni, by zrobić sobie kawę. Ja i Bartek powoli zbliżaliśmy się w stronę mamy. Usiedliśmy koło niej.
-Mamo musimy Ci coś powiedzieć...- powiedziałam zachrypniętym głosem.
-Co? Co się stało?- zapytała przerażona. 
-Mamo my dziś widzieliśmy tatę z jakąś kobietą.-powiedział Bartek. Bałam się reakcji mamy, przecież ona się może załamać. Mamy teraz tylko ją...
-Ale gdzie? Co oni robili?-spytała. Wyjęłam telefon i pokazałam jej zdjęcia. Mama zaczęła płakać i podbiegła do pokoju ojca. Spakowała jego wszystkie rzeczy po czym wyrzuciła je na podwórko.
- Wynoś się do tej swojej lafiryndy.- zaczęła krzyczeć. Ojciec wyszedł z domu zdezorientowany, a mama zamknęła wszystkie drzwi i okna, by nie próbował przez nie wejść do środka. Mama usiadła na kanapie w salonie. Próbowaliśmy coś zrobić, by ją pocieszyć, ale kazała nam iść spać. Była już 2 w nocy. Posłusznie wykonaliśmy rozkaz.
*Rano*
Obudziliśmy się dość wcześnie, chociaż pół nocy nie przespaliśmy. Wstaliśmy i poszliśmy do łazienki się przebrać i umyć, gdy byliśmy już na dole mama zrobiła nam śniadanie i zaproponowała rozmowę.
-Dziś mnie nie będzie cały dzień w domu,bo muszę załatwić sprawy rozwodowe. Dacie sobie dziś rade sami?- Przytaknęliśmy. Szybko zjedliśmy śniadanie i udaliśmy się do szkoły. Dziś do szkoły szłam sama w lekkim smutku, ale humor poprawił mi się zaraz po wejściu do szatni, gdy zobaczyłam całą moją paczkę. Spytali się mnie dlaczego jestem taka smutna, ale szybko zmieniłam temat.
-Dziś do naszej klasy dochodzi dwóch nowych uczniów.-powiedziała Maja. Nie wywarło na mnie to dużej radości. Pierwszą lekcją była wychowawcza. Pani wychowawczyni kazała jak zwykle wyjść na środek nowym uczniom. Szybko zorientowałam się, że chłopak, który stoi tam to Adrian. Był on moim najlepszym przyjacielem. Kiedyś się w nim podkochiwałam, ale przeszło mi, gdy się przeprowadził. Byłam trochę szczęśliwa, że znowu go zobaczyłam. Stała tam też jakaś dziewczyna, na której widok Filip wyraźnie się zdenerwował. Pani kazała się im przedstawić...  
-Cześć jestem Adrian i mam 18 lat. Interesuje się piłką nożną.
-Hejka, jestem Wiktoria i również mam 18 lat. Interesuje się modą oraz fotografia. - Lekcja szybko się skończyła. Na przerwie rozmawiałam z Adrianem i zauważyłam, że ta cała Wiktoria dopadła Filipa.
-Hej, czemu Cię nie było tyle czasu?-spytałam zaciekawiona.
-Tydzień temu dopiero przyjechałem z Anglii. Trochę jeszcze pogadaliśmy, gdy doszła do mnie wściekła Pati.
-Ty widzisz jak tamta się do niego lepi!-powiedziała prawie krzycząc. Nieźle się wkurzyła. Czy ona nie jest zazdrosna?
Perspektywa Patrycji
Wiem, że jestem zazdrosna o Filipa, ale ta nowa mnie denerwuje i to bardzo. Chciałam jej  udowodnić,że Filip już jest zajęty. Podeszłam do niego i usiadłam na jego kolanach. Widziałam, że dziewczyna się wycofała.
-Pati, pójdziemy gdzieś po szkole?- zapytał.
-No jasne.- uśmiechnęłam się i wtedy zadzwonił dzwonek. Musieliśmy iść do klasy na lekcje. Cieszyło mnie bardzo,że jest to ostatnia lekcja. Po lekcji chemii poszliśmy do szatni. Szybko założyłam kurtkę i wyszłam z Filipem. 
-Pati widziałaś dziś tą nową?
-Tak, co ona się tak do Ciebie dostawia?-po moich słowach wziął głęboki oddech.
-Ona jest moją byłą.- powiedział.
-Aha.- tyle udało mi się jedynie powiedzieć.
-Kiedy z nią zerwałem zaczęła mnie prześladować, więc uważaj na nią.
-Ok.- zdziwiło mnie trochę, że go prześladowała, ale nie starałam się na tym skupiać, bo uznałam to za głupotę.
Perspektywa Michaliny 
Wreszcie, gdy skończyły się lekcje poszłam do szatni zmienić buty i wsiąść kurtkę. Wychodząc ze szkoły zobaczyłam znajomą osobę. Był to mój ojciec, który opierał się o furtkę. Widocznie na kogoś czekał. Ogarnęła mnie złość i szybko poszłam w jego stronę.
-Co ty ty robisz?- wykrzyczałam. On złapał mnie za rękę i zaczął ciągnąć w stronę auta.Zaczęłam krzyczeć.
-To przez Ciebie matka wywaliła mnie z domu.-zaczęłam się szarpać, ale to nie pomagało. W oddali zobaczyłam idącego do domu Adriana.
-Adrian, pomocy!!!-krzyknęłam. Adrian odwrócił się i zaczął biec w moją stronę. Ojciec za mocno pociągnął mnie za rękę przez co upadłam. Adrian rzucił się na mojego ojca i go przewrócił. Ja bez wahania zaczęłam uciekać w stronę domu. Nie mogłam nic innego zrobić. Bałam się mojego taty, on był nieobliczalny.Tata przewrócił Adriana i szybko wsiadł do auta po czym zaczął mnie ścigać. Biegłam ile sił w nogach, w końcu zobaczyłam jakiś zaułek i szybko się tam schowałam. Na szczęście mnie nie zauważył i odjechał. Powoli wyszłam z ukrycia i od razu zobaczyłam Adriana.
-Wszystko dobrze?-spytał mnie.
-Tak, już dobrze.-odpowiedziałam dysząc.
-Kto to był?
-To był mój tata mści się za to,że powiedziałam mamie, że ją zdradza.-wiedziałam, że Adrian nie będzie w to wnikać. Znałam go zbyt dobrze.
-Odprowadzić Cię do domu?
-Tak, bo trochę się boję iść sama.- poszliśmy razem w stronę mojego domu, gdy szliśmy ciągle rozmawialiśmy. Dowiedziałam się o nim dużo, bardzo się zmienił. Rozstaliśmy się przy moim domu. Szybko wbiegłam do domu. W kuchni była moja mama,bo miała dziś wolne.
-Mamo, tata mnie napadł przy szkole i chciał zaciągnąć do auta i krzyczał, że to przeze mnie.- powiedziałam to bardzo szybko przez co prawie mnie nie zrozumiała. Zauważyłam,że mamę zamurowało. Strasznie się bałam taty, przecież mógł mi coś zrobić. Nie wiem co by się stało gdyby nie on...
-Nic Ci nie jest?- spytała bardzo wystraszona.
-Nic.-wyjrzałam przez okno i zobaczyłam... nie spodziewałam się tego...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------Hejka! Zauważyłam, że jest Was coraz więcej przez co ogromnie się cieszę. Nie będę od Was wymuszać komentarzy, kto chce ten, a kto nie chce ten nie. Do zakładki Bohaterowie ^^ zostali dodani nowi bohaterowie.  Rozdziały będą się pojawiać codziennie tak jak miało być na początku. Jak myślicie fajny byłby pomysł nad rysunkami pod każdym rozdziałem tak jak tym? Piszcie w komentarzach swoje zdania na ten temat, jeśli takie coś się wam spodoba będzie dodawane, więc do zobaczenia w następnym rozdziale.
                                                                                                               Pozdrawiam Fire 

wtorek, 26 maja 2015

Rozdział 9

Ważna notka pod rozdziałem, przeczytaj :) 


''Weszłam do domu i udałam się do swojego pokoju.Wzięłam ze sobą piżamę i poszłam do łazienki. Szybko się umyłam i przebrałam w piżamę. Wyszłam z łazienki i upadłam na łóżko. Zamknęłam oczy i odpłynęłam w krainę Morfeusza. Obudziło mnie dyszenie. Otworzyłam oczy i ujrzałam Patrycję , która  patrzyła na mnie.''

Na jej twarzy widniał uśmiech.Miałam pewność, że coś stało, tylko co? 
-Coś się stało?-spytałam zaciekawiona.
-Tak.-odpowiedziała uradowana. 
-Czyli co?- wkurzyła mnie trochę. Wiedziała, że jestem ciekawa i to wykorzystywała. Czasem chciałabym ją udusić. 
-Ja i Filip...-zaczęła. Chyba zaraz ją uduszę...
-Dziewczyno, mów.Nie wnerwiaj mnie.- powiedziałam wkurzona.
-Ja i Filip jesteśmy razem.- powiedziała mega szczęśliwa.Cieszyłam się, że są już razem.
-To super.-powiedziałam i ją mocno przytuliłam. Pogadałyśmy jeszcze chwilę. Następnie poszłam się przebrać i udałam się na zakupy.
***
Szłam powoli przez miasto, gdy niechcący w kogoś wpadłam. Była to moja... mama. 
-Mamo!-krzyknęłam i zaczęłam płakać. Od razu mnie przytuliła. - Przepraszam Cię, że jestem niewdzięczną córką i że nie jestem warta się nią nazywać. Bardzo Cię przepraszam.
-Kotku. Wróć do domu. Przepraszam, za bardzo zareagowałam. Po prostu byłam wściekła na twojego ojca i jeszcze to...- powiedziała też płacząc.Zaproponowałam pójście do kawiarni. Zgodziła się. Weszliśmy do niewielkiej kawiarni. Było tam pięknie. Usiedliśmy przy oknie i zamówiłyśmy sobie po deserze.
-Mamo, co u Ciebie słychać?- spytałam zaciekawiona.
-Dobrze, a u Ciebie?-coś czułam, że coś nie gra, ale próbowałam po sobie tego nie poznać. Wiedziałam, że czymś się przejmuje. Postanowiłam jakoś się tego dowiedzieć.
-Lepiej, ale przez ostatnie dni dużo się wydarzyło...-próbowałam się nie rozpłakać, ale było trudno. Nie będę mówić jeszcze jej prawdy, nie teraz. Nie  miałam siły. To wszystko wtedy by wróciło. Powiem jej, ale na pewno nie w najbliższym czasie. Trochę jeszcze porozmawiałyśmy i uzgodniłam z mamą, że dziś wieczorem się wprowadzę. Niestety musiała już iść, więc się pożegnałyśmy i poszłam do domu Pati. Weszłam do swojego pokoju i zaczęłam się pakować. Patki nie było w domu, więc musiałam sobie sama poradzić.Moje  pakowanie przerwało pukanie do drzwi. Szybko zbiegłam ze schodów mało co się nie wywalając i otworzyłam drzwi. Zobaczyłam mojego brata Bartka. Skąd on wiedziała gdzie mieszkam? Byłam szczęśliwa,że znów będziemy razem mieszkać.
-Bartek!-krzyknęłam uradowana i mocno go przytuliłam. 
-Siostra, puść mnie, bo udusisz. Też się cieszę, że Cię widzę.- powiedział rozbarwiony i zaczął targać moje włosy. Typowe.- Przyszedłem Ci pomóc, mama mnie prosiła.
-To super, chodź.- poszliśmy do pokoju i zaczęliśmy pakować moje rzeczy do walizki. Wyrobiliśmy się w godzinę. Przez ten ciągle rozmawialiśmy. Powoli schodziliśmy ze schodów z walizką, gdy do domu wparowała Patrycja.
-Co tu się dzieje?-zapytała zdziwiona.
-Wracam do domu, pogodziłam się z mamą.-powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
-Szkoda, bez Ciebie będzie tu pusto...-powiedziała smutna.
-Przecież będziemy się widzieć i będziesz teraz miała więcej czasu dla Filipa.- puściłam do niej oczko. Przytuliłam ją na pożegnanie i udałam się z Bartkiem do domu. Szliśmy drogą śmiejąc się. Ludzie patrzyli na nas jakbyśmy uciekli z psychiatryka. Nie przejmowaliśmy się tym. Po prostu spędzaliśmy ze sobą czas, którego za dużo  nie było. Nasze wcześniejsze stosunki były dość skomplikowane. A teraz? Teraz jak widzę się zmienił i to na lepsze. Jedyne czego się boje to czy ojciec ciągle pije, nie wytrzymałabym tego. Wreszcie doszliśmy do domu. Byłam lekko zdenerwowana. Bartek chyba to zauważył.
-Co się stało?- zapytał z troską w głosie.
-Nic,nic.-skłamałam. Powoli wchodziliśmy do domu. Co tam zobaczyłam mega mnie zamurowało, tego się nie spodziewałam...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka. Chciałabym Wam podziękować za ponad 1tyś wyświetleń na blogu. ^^ Tak szybko. Jestem mega zadowolona. Chciałabym przeprosić za brak rozdziału. :( Obiecuję to nadrobić.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
4 komentarze=Nowy rozdział.
Nie wiem czy w ogóle ktoś czyta tego bloga :( Pokażcie, że czytacie. Wystarczy zostawić kom. Bardzo bym o to prosiła. Jeszcze raz mega dziękuje. Co myślicie o tym rozdziale? Piszcie w komentarzach i zapraszam do wzięcia udziału w ankiecie. Jeszcze nikt nie wziął... Przez co jestem trochę smutna :( Do zobaczenia w następnym rozdziale...
                                                                                                                                               
                                                                                                      Pozdrawiam Fire



poniedziałek, 18 maja 2015

Rozdział 8


''-No i jak było? Opowiadaj!- wiedziałam, że nie wytrzyma. Zaczęłam się śmiać.

-Super!- wykrzyknęłam. Potem poszłyśmy na górę i opowiedziałam wszystko szczegółowo. Jeszcze później popisałam z Filipem na Facebooku. Następnego dnia  musieliśmy iść do szkoły.''

Perspektywa Michaliny

Nie chciałam iść dziś do szkoły, bo wiedziałam dobrze, że będę musiała się wytłumaczyć z tych nieobecności. Było mi wstyd za to co się stało. Idąc do szkoły z Patrycją widziałam swojego brata, który palił. Tym razem nie miałam pewności, że były to papierosy. W duchu zrobiło mi się bardzo przykro, że on może wszystko, a ja miałam tylko jedną wpadkę... Postanowiłam, że skupie się na dzisiejszym dniu. Gdy dotarliśmy do szkoły w szatni czekała nasza paczka. Paczka składała się z: Patrycji, Majki,Oli,Filipa, Jasia i mnie. Pierwszą lekcją była wychowawcza. Weszliśmy powoli do klasy i usiedliśmy na miejscach. Pani wychowawczyni zaczęła sprawdzać listę obecności. Zatrzymała się na mnie. Nie wróżyło to nic dobrego i się nie myliłam.
-Michalina, dlaczego nie było Cię tydzień w szkole?- zapytała. Przełknęłam ślinę.
-Mogłabym Pani powiedzieć na osobności?- zapytałam. Pokiwała głową.
-Łuuu....- oczywiście powiedziała to moja klasa. Nie przejęłam się tym i wyszłam z Panią z klasy.
-Proszę Pani miałam dość poważny wypadek na rowerze.-powiedziałam trochę zdenerwowana. Nie mogłam powiedzieć prawdy, bo chyba zapadłabym się pod ziemię. Nauczycielka nabrała się na to i usprawiedliwiła mi te godziny. Wróciliśmy do klasy i zaczęła prowadzić lekcje. Po lekcji  na przerwie siedziałam z przyjaciółmi pod klasą, gdy doszła do nas Agata. Zrobiłam się cała czerwona ze złości, gdy ją zobaczyłam. 
-Co Michalina wyjebałaś się dzieciaku na rowerze.- powiedziała. Musiała podsłuchać rozmowę. Po tych słowach zaczęła się śmiać. Zignorowałam to, bo nie chciałam wchodzić z nią w tak bezsensowną dyskusje. Zadzwonił dzwonek i weszliśmy do klasy. Lekcje dobiegły końca. Niestety dziś wracałam sama do domu Pati, bo ona  wracała z Filipem.Gdy byłam już w domu i odrabiałam lekcje  do ''mojego'' pokoju wpadła bardzo szczęśliwa Patrycja. 
-Wież,wież, wież.- powiedziała bardzo szybko. Prawie jej nie zrozumiałam.
-Nie, nie wiem.-powiedziałam obojętnym głosem.
-Za godzinę przyjdzie do mnie Filip.- po tych słowach zdałam sobie sprawę,że będąc w domu będę przeszkadzać.
-O, to strasznie fajnie.- powiedziałam uśmiechnięta. Pół godziny później wyszłam z domy Pati bym nie przeszkadzała w tym ich spotkaniu. Szłam przed siebie nie patrząc gdzie idę. Do głowy wracały mi te myśli... W pewnym momencie zobaczyłam wściekłego Jasia, który bełkotał coś pod nosem. Chciałam spytać go co się stało, że jest taki wściekły. Nagle wpadł we mnie. 
-Oj, sory.- powiedział i wtedy spojrzał się na mnie i zorientował się kogo przeprasza.
-Co się stało, że jesteś taki zły?- spytałam. Wziął głęboki oddech.
-Bo Filip...- powiedział nie dokańczając zdania.
-Co Filip?- zapytałam zaciekawiona.
-Jakbym Ci powiedział to byś powiedziała to Pati.- zrobiło mi się trochę przykro, że mi nie ufa. Ale trochę go rozumiałam. Nie zna mnie  zbyt dobrze, ale chciałam go odwieźć od tej myśli.
-Nie powiem, mów. Nie jestem taka, potrafię dochować tajemnicy.-powiedziałam poważnie. Widziałam, że się waha, ale miałam małą iskierkę nadziei, że mi uwierzy.
-Bo Filip handluje prochami. Znowu mnie męczy bym mu pomógł, ale ja nie chce...- wydusił to z siebie i było widać, że zrobiło mu się lepiej. Byłam zszokowana. Nigdy bym Filipa nie podejrzewała o to. Jaś zauważył chyba moje zaskoczenie.
-A gdzie idziesz?- zapytałam.
-Poszedłem się przejść, by trochę ochłonąć.- odpowiedział robiąc znowu głęboki oddech. 
-A mogłabym przejść się z tobą? Bo ja w tej samej sprawie wyszłam.- Jaś zgodził się co mnie ucieszyło i odciągnęło od myśli samobójczych. 
-Dlaczego jesteś smutna?- zapytał zaciekawiony.
-To co się wydarzyło ostatnio. Straciłam dom i jeszcze tamto...- po tych słowach rozpłakałam się. Widziałam, że zrobiło mu się przykro. Przytulił mnie. Przy nim czułam się bezpiecznie. Byłam pewna, że mogę mu ufać.
-Miśka, spróbuj porozmawiać jeszcze raz z mama.
-Ale...
-Rodzice tak naprawdę nas kochają tylko nie raz robią coś głupiego.- po jego słowach zrobiło mi się trochę lepiej, obtarłam łzy. 
-Spróbuje, a możesz odprowadzić mnie do domu Pati?- Jaś kiwnął głową i poszliśmy w stronę domu.
Perspektywa Jasia

Było mi szkoda Michaliny. Tyle nieszczęść na raz. Mam nadzieję, że uda  jej się wszystko. Kiedy byliśmy już przy domem spytałem.
-To dasz sobie radę już sama?- uśmiechnęła się do mnie.
-Tak, już spoko.- odwzajemniłem uśmiech. Przytuliła mnie na pożegnanie i udała się do domu Pati, a ja poszedłem do swojego.
Perspektywa Michaliny 

Wślizgnęłam się do domu tylnymi drzwiami, bo czułam że jest jeszcze Filip i miałam racje. Cicho weszłam na góry po schodach.Usiadłam na łóżku. Z dołu dochodziły głosy Patrycji i Filipa, ale nie skupiałam się na tym. Zaczęłam myśleć nad tym jakby się tu pogodzić z mamą, ale trochę  wstydziłam się iść tak oficjalnie do domu i spytać czy mi wybaczy. To odpadało. Zaczęłam myśleć dalej. W pewnej chwili usłyszałam wchodzących po schodach Patrycję i Filipa. Trochę mnie to wystraszyło i dlatego postanowiłam wejść do szafy. Szybko do niej weszłam. Starałam się jak najciszej oddychać. Chwilę  później drzwi od pokoju się odtworzyły.
-Tu jej nie ma.- powiedziała Pati. Weszli do środka, by się rozejrzeć. Serce waliło mi jak dzwon. Miałam nadzieję, że tego nie usłyszą. Rozmawiali chwilę o mnie.
-To nawet dobrze, że jej nie ma, bo nie będzie nam przeszkadzać.- powiedział Filip, a Patrycja przytaknęła. Wyszli z "mojego" pokoju. Czekałam aż zejdą na dół bym mogła wyślizgnąć się tylnymi drzwiami tak jak wcześniej. Kiedy to zrobili bardzo, bardzo cicho zeszłam po schodach i wyszłam do ogrodu. Oczywiście drzwiami, którymi wcześniej weszłam. Położyłam się na hamaku. Słońce powoli zachodziło, zrobiło się przyjemnie i nie mogłam skupić myśli. Uwielbiam zachody słońca. Przyglądałam się słońcu i powoli zasypiałam. Obudziłam się w nocy. Spojrzałam w wyświetlacz telefonu. Była już 23:10. Przez okno zobaczyłam czy jest jeszcze Filip, nie było go. Weszłam do domu i udałam się do swojego pokoju.Wzięłam ze sobą piżamę i poszłam do łazienki. Szybko się umyłam i przebrałam w piżamę. Wyszłam z łazienki i upadłam na łóżko. Zamknęłam oczy i odpłynęłam w krainę Morfeusza. Obudziło mnie dyszenie. Otworzyłam oczy i ujrzałam Patrycję , która  patrzyła na mnie.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka wszystkim! ^^ Oto nowy rozdział. Przepraszam, że przez 2 dni nie było rozdziału, ale źle się czułam. Dziękuje już za ponad 800 wyświetleń na blogu. To tak szybko się dzieje. :') Jak myślicie o tym rozdziale? Na blogu pojawiły się 2 ankiety ^>^ 
Czytasz=Komentujesz
Chcielibyście bym bardziej opisywała miejsca itp. Jeśli tak napiszcie to w komach :) 
Chciałabym Was również poprosić o propozycje jak chcecie bym na Was mówiła. *>* 
                                                                                                                 Pozdrawiam Fire

piątek, 15 maja 2015

Rozdział 7


''-Tak na pewno. Widziałem jak na nią patrzysz.- powiedział i uśmiechnął się do mnie.
No dobra. Może trochę...
-To może coś z tym zrób.- Po tej rozmowie dokończyliśmy grę. Jego słowa dały mi wiele do myślenia. Muszę coś zrobić i to zrobię...''

Perspektywa Michaliny 

Wreszcie wyszłam z tego szpitala. Gdy myślę o tym co ten chłopak chciał mi zrobić, chce umrzeć. Jednak tego nie zrobię. Nie chce zostawiać moich przyjaciół. Bardzo ich kocham. Moje myślenie przerwało pukanie do ''mojego'' pokoju.
-Proszę.
-Hej.-powiedziała Patrycja wchodząc do pokoju.-Chciałam pogadać.
-Ok, siadaj.-pokazałam by usiadła obok mnie, gdy już to zrobiła, milczała.
-Pati, no mów.-powiedziałam.
-Em...bo ja... -zaczęła się jąkać.
-Wyduś to z siebie.
-Bo ja się zakochałam.-powiedziała trochę zakłopotana.
-Wow! A w kim?- zapytałam zaciekawiona. Cieszę się, że może będzie kogoś miała.
-No... w tym...
-Pati, no powiedz.
-W Filipie.- wykrztusiła to wreszcie z siebie.
-Ale fajnie.- od razu ją przytuliłam.- Coś musisz z tym zrobić.
-Ale co?
-Pati, umów się z nim.- podpowiedziałam jej, po czym zadzwonił mój telefon. Odebrałam.
-Halo?- zapytałam.
-Hej Miśka. Tu Filip. Jest koło Ciebie Pati?
-Tak, już ją daje.-powiedziałam uradowana
Perspektywa Patrycji

Ta, już ją daje.-powiedziała Michalina. Kto to mógł być?
-Masz, to do Ciebie.-powiedziała dając mi do ręki telefon.
-Tak? - zapytałam.
-Siemka, to ja Filip.- trochę mnie zaskoczyło, ze chciał ze mną gadać. Byłam też szczęśliwa.
-O, cześć.
-Umówiłabyś się ze mną?- zapytał z nutką nadziei.
-Pewnie..
-No to super. Będę po Ciebie o 19. Do zobaczenia.
-Pa.-  Umówiłam się z chłopakiem, którego kocham. Chciałam skakać ze szczęścia po łóżku. Rozłączyłam się i powiedziałam wszystko Michalinie. Pomogła mi wybrać strój.
Kilka godzin później 

Byłam już gotowa, nie mogłam się doczekać spotkania. Byłam ubrana w ten zestaw:




















Siedziałam w kuchni i rozmawiałam z Miśką, gdy ktoś zapukał do drzwi. Poszłam otworzyć. Otworzyłam je i zobaczyłam Filipa. Był ubrany w koszule w kratę i dżinsy.
-Wow... wyglądasz pięknie.- powiedział, przez co się zarumieniłam.
-Dziękuje.- wyszliśmy i poszliśmy do jego auta. Otworzył mi drzwi.
-Jaki dżentelmen.- pomyślałam, bardzo mi on zaimponował. Wsiadłam i czekałam aż on też to zrobi. Pojechaliśmy do kina. W trakcie drogi rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Wysiedliśmy z auta. Oczywiście on otworzył mi drzwi. Poszliśmy do kasy. Po namyśle wybraliśmy horror.Film był bardzo straszny co chwile wtulałam się w Filipa. Widziałam, że był z tego zadowolony. W końcu się skończyło. Straszniejszego filmu od tego  jeszcze nie widziałam. Pojechaliśmy do restauracji. Weszliśmy do chyba najdroższej. Pięknie wystrojona, dużo kwiatów. Podeszliśmy do jednego ze stolików i usiedliśmy.
-Co zamawiasz?- zapytał.
-Zdam się na Ciebie.- powiedziałam uśmiechnięta, tym samym doszła do nas kelnerka.
-Co państwo zamawia?
-To samo co zwykle.-powiedział.
-Oczywiście.-odeszła. Musiał tu pewnie często bywać. Po cudownie spędzonym wieczorze Filip odwiózł mnie do domu, a gdy już stałam przy swoich drzwiach usłyszałam jego głos.
-Pa mała, zobaczymy się w szkole.- puścił do mnie oczko, na co odpowiedziałam uśmiechem. Oczywiście, gdy otworzyłam drzwi przed pokojem stała Michalina z uśmiechem na twarzy.
-No i jak było? Opowiadaj!- wiedziałam, że nie wytrzyma. Zaczęłam się śmiać.
-Super!- wykrzyknęłam. Potem poszłyśmy na górę i opowiedziałam wszystko szczegółowo. Jeszcze później popisałam z Filipem na Facebooku. Następnego dnia  musieliśmy iść do szkoły.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka wszystkim. Bardzo, ale to bardzo chciałam Wam podziękować za prawie 600 wyświetleń na blogu. <33 Coraz jest was więcej za co bardzo się ciesze. ^^
Czytasz= Komentujesz
Piszcie w komentarz jak myślicie o tym rozdziale. Wiem, że krótki :(  Postaram się pisać dłuższe...
Dziękuje jeszcze raz. Rozdziały będą codziennie jeśli ktoś nie wie. Miłego Dnia.
                                                                                                   Pozdrawiam Fire

czwartek, 14 maja 2015

Rozdział 6

"Najpierw myślałam, że jestem brudna, ale to nie było to... Uklękłam i czekałam, żeby ktoś mnie z tego czegoś uwolnił. Poczułam coś mokrego na całym ciele. To zrobili moi przyjaciele. Oni wystawili mnie na pośmiewisko. Wszyscy zaczęli śmiać, "moi" przyjaciele także. Zaczęłam płakać, krzyczeć. Nikt mi nie chciał pomóc, nikt. Jedyne co chciałam teraz zrobić to zapaść się pod ziemie...''

Obudziłam się cała spocona. Na szczęście był to tylko sen... tylko, gdy sobie go przypomniałam zaczęłam płakać. Płakałam i płakałam. Ten sen był taki realistyczny. Czułam wszystko. Bałam się,że to może się wydarzyć. Wybudziłam się już całkowicie i spostrzegłam przed sobą osobę, prze którą byłam szczęśliwa i smutna. Nie mogłam wydusić z siebie żadnego słowa. To była ona... Przede mną stała Patrycja z opuszczoną głową i z plecakiem. W końcu odważyłam się coś wydusić z siebie.
-Cześć.- powiedziałam bardzo cicho.
-Hej,jak z tobą?-spytała niepewnie.
-Już dobrze. Jutro wychodzę ze szpitala.
-A dalej chcesz u mnie mieszkać?- zapytała.
-A mogę?-spytałam.
-Tak.-odpowiedziała uradowana.Potem uzgodniłam z Patką sprawy o pracy domowej i o notatkach z lekcji. Niestety zbliżała się 8 i musiała iść już do szkoły.
Perspektywa Patrycji

Ucieszyło mnie to,że Michalina chce nadal ze mną mieszkać. Chciałam z nią jeszcze pogadać, ale musiałam iść do szkoły.  Po szkole pewnie odwiedzimy ją z resztą. Idąc do szkoły myślałam o tym jak Miśka da sobie z tymi dokuczeniami. Będąc już w szkole spotkałam dziewczyny, które musiały jak zwykle spytać.
-Hej, co z Michaliną?- spytała Maja.
-Już ok. Jutro wychodzi.-odpowiedziałam uradowana. Oczywiście, gdy tylko na korytarzu spostrzegli mnie  Filip i Jaś  musieli spytać.
-Hej Pati. Jak tam z Michaliną?- odpowiedziałam to samo.
Perspektywa Jasia po lekcjach 

Ja i Filip szliśmy odwiedzić Michalinę, gdy Filip mnie zatrzymał.
-Poznajesz tego gościa?-spytał mnie szepcząc. Nagle zobaczyłem tego samego chłopaka, który chciał zgwałcić Michalinę. Trochę się zdziwiłem,że jeszcze przebywa na wolności. Ja i Filip otoczyliśmy go.
-Co ty tu robisz koleś?- zapytał z zaciśniętymi zębami.W pewnym momencie, gdy wyjmowałem telefon, by zadzwonić na 997 gość wyślizgnął się nam. Zaczęliśmy za nim biec. Nagle zgubiliśmy go wśród przechodniów, lecz Filip biegł dalej za nim znikając mi z oczu. Idąc ulicą i rozglądając się usłyszałem głos Filipa dochodzący z zaułka. Poszedłem za głosem.
-Mam Cię kurwo!!- krzyknął zdyszany Filip. Podszedłem do nich.
-Po co ty się szlajasz?- zapytałem z szyderczym uśmiechem na twarzy. Chłopak nie odpowiedział. Powtórzyłem moje pytanie.
-Wy już dobrze wiecie.-powiedział z uśmiechem na twarzy. Ja i Filip zrobiliśmy się czerwoni ze złości. Wymieniliśmy spojrzenia i kiwnęliśmy głową. Wiedziałem, że musimy mu wpierdolić za jego czyny. Była to ślepa ulica, gdzie nikt nie chodził i by go nie słyszeli. Na początek powaliliśmy na ziemię, potem  zaczęła się akcja. Zaczęliśmy go kopać. Po pewnym czasie skończyliśmy.
-Kurwa, jeszcze raz zobaczę Cię w pobliżu Michaliny to nie ręczę za siebie.- powiedziałem.
-To chyba dla Ciebie lepsza kara niż gdybyśmy zadzwonili na policje. Tylko ani słowa młody.- powiedział zadowolony Filip. Po tym poszliśmy w stronę szpitala gdzie leżała Miśka.
Perspektywa Filipa 

Byłem dumny z tego co dokonałem z Jasiem. Weszliśmy na sale Michaliny. Siedziała ona uśmiechnięta na łóżku, a obok niej Patrycja.
-Pomożesz mi?- spytała mnie Michalina.
-W czym?- zapytałem.
- Bo jednak dziś wychodzę i czy mógłbyś nas podwieźć do Pati?- zapytała uśmiechnięta. Zgodziłem się i podwiozłem je. Zostałem sam z Jasiem i nagle zadzwonił telefon. Był to mój klient.
-Możesz jechać do mnie...? Bo taki jeden do mnie przyjeżdża i nie chce być. On tylko wejdzie i wyjdzie.- Widziałem, że się waha, ale jednak się zgodził. Gdy byliśmy już w domu kazałem schować mu się do toalety. Dałem towar mojemu klientowi. Jaś podszedł do tego już obojętnie. Zeszliśmy na dół, by pograć na PS.
-Filip podoba Ci się Pati?- zapytał się mnie Jaś. Trochę się przestraszyłem, bo skąd on wie?
-Nie.- odpowiedziałem mu, by nic nie podejrzewał.
-Tak na pewno. Widziałem jak na nią patrzysz.- powiedział i uśmiechnął się do mnie.
-No dobra. Może trochę...
-To może coś z tym zrób.- Po tej rozmowie dokończyliśmy grę. Jego słowa dały mi wiele do myślenia. Muszę coś zrobić i to zrobię...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
  Hej. Oto nowy rozdział. Coraz więcej Was, prze co się cieszę.^^ Co myślicie o tym rozdziale? Wiem, że krótki... :(  Postaram się żeby jutrzejszy był dłuższy.
Czytasz=Komentujesz
Zostawiajcie komentarz, bo to bardzo motywuje. ;) Dziękuje wam za wszystko. Miłego dnia. ^^
                                                                                              Pozdrawiam Fire



środa, 13 maja 2015

Rozdział 5

''-Dlaczego płaczesz?- spytałem.
-No bo... to przeze mnie-powiedziała przez łzy.
-To chyba szybciej przez jej matkę. 
-Nie... bo.
- Co?
-Bo to ja namówiłam ją na tą imprezę...
-Ale  chciałaś dla niej dobrze-powiedziałem łagodnym głosem.
Wtedy zadzwonił dzwonek na lekcje, więc razem poszliśmy do klasy.''


Perspektywa Michaliny

Powoli zaczęłam otwierać oczy,ale rażące światło mi to utrudniło, przez co na mojej twarzy pojawił się grymas. W końcu otworzyłam je. Byłam w jakimś białym pomieszczeniu, a moja ręce były zabandażowane i jedna z nich podpięta do kroplówki. Stwierdziłam, że jestem w szpitalu. Wszystko mi się przypomniało i po moim policzku zaczęły lecieć łzy. Miałam najgorsze myśli. Przerwało je otwieranie drzwi. Wszedł jakiś pan o średnim wzroście i był ubrany w biały fartuch. Był to lekarz.
-Pani się już obudziła- powiedział uśmiechając się do mnie.
-Co się stało, że wylądowałam w szpitalu?
-Niestety mam dla pani przykrą wiadomość.
-Niech pan mówi.- powiedziałam zdenerwowana.
-Doszło do próby gwałtu, ale pani koledzy na szczęście tego zapobiegli.
-Dziękuje panu.
-To nie mi pani powinna dziękować tylko swoim kolegom.- powiedział i  zbliżał się do wyjścia, gdy nagle do sali wbiegli oni. 
-Wreszcie się obudziłaś!!!- krzyknęli obydwoje i usiedli na krzesłach przy łóżku.
-Dobrze się czujesz?- zapytał Jaś.
-Wszystko normalnie zajebiście!-krzyknęłam i zaczęłam płakać.
-Proszę,nie płacz..-powiedział Filip.
-Zostawcie mnie samą- szepnęłam.
-Ale... Miśka-powiedział Jaś.
-Błagam Was!!-krzyczałam.
-Jaś i tak nic nie zdziałamy.-wstali i wyszli. Zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Nie powinnam się tak zachować... Przecież chcieli dobrze, a ja na nich naskakuje. Byłam na siebie wściekła. Jeszcze do tego zostałam  prawie  ZGWAŁCONA. Moje życie nie ma sensu. Czemu świat się na mnie uwziął? Szybko wytarłam oczy, gdy usłyszałam pukanie do drzwi. Do pomieszczenia weszło dwóch policjantów. 
-Dzień Dobry-powiedzieli.
-Dzień Dobry.
-Chciałaby pani złożyć donos?- zapytali mnie.
-Tak.- odpowiedziałam.Opowiedziałam im wszystko od łąki do mojego zemdlenia. Widziałam w ich oczach smutek i współczucie. Podziękowali i wyszli. Od razu, gdy tylko wyszli do sali wszedł Jaś.
-Przepraszam, już wychodzę- powoli wychodził, gdy go zatrzymałam.
-Proszę, zostań- uśmiechnął się lekko i usiadł na krześle.
-Przepraszam Cię za wcześniej. To dla mnie za dużo- powiedziałam.
-Miśka nie musisz przepraszać.- powiedział. Gadaliśmy ze sobą, aż do wieczora. Dowiedziałam się trochę o nim,a on o mnie. W czasie, gdy z nim rozmawiałam wpadły też dziewczyny i Filip.
-To ja już będę się zbierać. Jutro na pewno do Ciebie przyjdę. Dobranoc-Chciał mnie przytulić, ale go odepchnęłam. Nie wiem czemu, ale się go wystraszyłam.
-Wszystko ok?- zapytał.
-Prze... przepraszam.
-Nie musisz mnie przepraszać, tylko się mnie nie bój- uśmiechnął się i poszedł udał się do wyjścia.
-Dobranoc-powiedziałam i ułożyłam się do snu.
Byłam w parku. Nawet nie wiem jak się tam znalazłam. Z daleka zobaczyłam moje przyjaciółki, więc zaczęłam do nich iść. Byłam już blisko, gdy usłyszałam głosy, nie były to ich. Schowałam się za drzewem i zaczęłam podsłuchiwać. Nie było to w moim stylu, ale nie wiem co mnie podkusiło. Wyjrzałam zza drzewa i zobaczyłam Filipa i Jasia. Co oni tu robią?
-Musimy to zrobić- powiedziała Maja. Co zrobić? Nie rozumiałam w ogóle.
-Wiem, powiemy jej to, gdy ją zobaczymy- powiedział Jaś. Wyjął telefon i zadzwonił do kogoś. Mój telefon zaczął wibrować. Wyjęłam go i odebrałam.
-Hej Miśka- powiedział takim... dziwnym głosem.
-Hej.
-Spotkajmy się za 10 min przy fontannie, wiesz jakiej?
-Tak, tak. Zaraz będę.-poszłam tam  szybko i zanim się obejrzałam już przy mnie był.
-Chciałeś coś mi powiedzieć...
-No tak, ale nie tylko ja...- spojrzałam w lewo i zobaczyłam tam ich. 
- No, więc mówcie.
-Miśka przepraszamy,ale musimy to zrobić.
-Czyli??
-Przepraszamy.- powiedzieli i odeszli. O co tu do cholery chodzi? Czemu przepraszali? Nagle się zorientowałam, a koło mnie stało bardzo dużo osób. Najpierw myślałam, że jestem brudna, ale to nie było to... Uklękłam i czekałam, żeby ktoś mnie z tego czegoś uwolnił. Poczułam coś mokrego na całym ciele. To zrobili moi przyjaciele. Oni wystawili mnie na pośmiewisko. Wszyscy zaczęli śmiać, "moi" przyjaciele także. Zaczęłam płakać, krzyczeć. Nikt mi nie chciał pomóc, nikt. Jedyne co chciałam teraz zrobić to zapaść się pod ziemie...
-----------------------------------------------------------
Hejka wszystkim. Już prawie 400 wyświetleń i to tak krótkim czasie. ^^  Dziękuje wszystkim za miłe komentarze pod ostatnim rozdziałem. :* Jutro pojawi się nowy rozdział ^^. 
Czytasz=Komentujesz
Jak myślicie? Czy przyjaciele dobrze się zachowali w stosunku do Michaliny? Co zrobi z tym Michalina? Czy to może okazać się prawdą? Odpowiadajcie co myślicie ^^. Pytajcie na asku o co chcecie  Kraina żelków :*
Dziękuje jeszcze raz. :*
                                                                                           Pozdrawiam Fire

wtorek, 12 maja 2015

Rozdział 4

Perspektywa Filipa 

Zadzwonił do mnie telefon. Myślałem, że to jakiś klient, ale była to Michalina. Zdziwiło mnie to skąd ma mój numer, więc pewnie ma z tej imprezy... Prosiła mnie bym po nią pojechał. Było to dziwne,że jeszcze jest o tej porze na jakieś łące. W chwili, gdy  Michalina do mnie dzwoniła Jaś szykował się do wyjścia.
-Twój klient? - zapytał obojętnym głosem.
-Nie, pojedziesz ze mną na łąkę. 
-Co ty wziąłeś? Już do reszty zgłupiałeś.- jak to mówił złapał się za głowę. 
-Nic nie brałem. Michalina do mnie dzwoniła bym pojechał po nią na łąkę.- Jaś się zdziwił.
-W takim razie mogę jechać z tobą. -Pojechaliśmy tam.Nie zajęło to  nam dużo czasu, bo to miejsce było niedaleko mojego domu. Kiedy podjechaliśmy na miejsce panował już mrok. Jedynie co nam oświetlało to lampy od auta. 
-Słyszysz?- zapytał Jaś.
-Co?
-Zamknij się na chwile i posłuchaj.-powiedział wściekły.Zacząłem słuchać i w pewnym momencie usłyszałem kogoś krzyk o pomoc. 
-To pewnie Michalina, chodź!!-krzyknąłem. Wybiegliśmy z auta. Wcześniej biorąc oczywiście latarki. Nagle zobaczyliśmy leżącą Michalinę przy drzewie,a nad nią był pochylony jakiś chłopak. Jaś bez zastanowienia wziął jakiś kij i zaczął go gonić. Ja byłem tak spanikowany widząc Michalinę z wielką raną  na nodze i ręce.
-Zadzwonić po pogotowie?- spytałem jej.
-Nie, proszę nie. Zawieźcie mnie do Pati. Po tych słowach zemdlała. Pobiegłem do auta po apteczkę i zabandażowałem jej te rany. Jaś szybko do nas podbiegł.
-Co jej?- spytał.
-Zemdlała i ma rany- powiedziałem spanikowany.
-Bierzemy ją do szpitala.
-Ale... ona powiedziała, że nie.-Jaś zrobił się cały czerwony, oczywiście ze złości.
-Ona zemdlała, bierz ją i jedziemy!!!- wykrzyczał. Nawet nie próbowałem z nim dyskutować. Położyliśmy ją na tylnym siedzeniu i pojechaliśmy do szpitala. Droga nie zajęła zbyt długo. Szybko ją wzięliśmy i wbiegliśmy do jakiegoś gabinetu.
-Ona... zemdlała- powiedzieliśmy szybko.
-Jakiś chłopak ją....- Lekarze szybko zawieźli ją na jakąś sale. Po paru minutach podszedł do nas lekarz.
-Co się jej stało?- zapytał nas.
-Ona do mnie zadzwoniła byśmy pojechali na łąkę o  01:00- powiedziałem.
-Gdy tam przyjechaliśmy ona leżała przy drzewie,a nad nią pochylał się jakiś chłopak. Ja go pogoniłem, a Filip zabandażował jej rany-powiedział Jaś.Opowiedzieliśmy wszystko lekarzowi.
-Kim wy dla niej jesteście?- spytał nas lekarz.
-Chodzimy z nią do klasy, co z nią jest? - zapytał Jaś.
-Podejrzewamy, że doszło do próby gwałtu.- zszokowało nas to obojga. 
Perspektywa Jasia 

Dobrze, że pojechałem tam z Filipem.Gdybym to zlekceważył to mogłoby się to źle skończyć. Usiedliśmy razem na poczekalni. Znowu podszedł do nas lekarz...
-Będziecie musieli zeznawać na policji.- powiedział. Zaczęliśmy się jeszcze bardziej bać. 
-A możemy teraz jechać do domu?- spytał Filip.
-Tak, tylko musicie podać mi jak się ta dziewczyna nazywa i jak ma na nazwisko.- Podaliśmy dane Michaliny, po czym wróciliśmy do swoich domów.
Poniedziałek

Musieliśmy wrócić do szkoły. W szatni spotkałem Filipa, który gadał z kimś przez telefon. Po chwili skończył rozmowę.
-Siema, wiesz może co z Miśką? 
-Elo i nie wiem. Zapytajmy się jej przyjaciółek, może coś wiedzą.- powiedziałem lekko zdenerwowany. Poszedłem z Filipem pod pracownie i tam zauważyliśmy Patrycję i Maję. 
-Choć powiemy im o wszystkim-powiedział Filip.
-Ok.-podeszliśmy do nich, które wyglądały na zdenerwowane.
-Wiecie co się stało Michalinie? - spytałem.
-Nie... bo ją mama z domu wywaliła- odpowiedziała Pati. Ja i Filip byliśmy zaskoczeni tym co powiedziała.
-Ona jest w szpitalu, bo jakiś koleś prawie ją zgwałcił...-powiedział zdenerwowany Filip. Dziewczyny zamurowano, a najbardziej Pati, która pobiegła do toalety. 
Perspektywa Filipa

Zrobiło mi się żal Patrycji, że tak bardzo to przeżywa. Postanowiłem pójść za nią, szybko ją znalazłem.
-Dlaczego płaczesz?- spytałem.
-No bo... to przeze mnie-powiedziała przez łzy.
-To chyba szybciej przez jej matkę. 
-Nie... bo.
- Co?
-Bo to ja namówiłam ją na tą imprezę...
-Ale  chciałaś dla niej dobrze-powiedziałem łagodnym głosem.
Wtedy zadzwonił dzwonek na lekcje, więc razem poszliśmy do klasy.  
-------------------------------------------------------------
Dziękuje Wam za prawie 300 wyświetleń *.* Jesteście niesamowici. Rozdziały postanowiłam dodawać codziennie, gdyż mam wenę i postanowiłam ją wykorzystać. :)
Czytasz=Komentujesz
Zapraszam na aska, w którym możecie się pytać o rozdziały i tego typu rzeczy Wszystko czego zapragniesz ^^
Dziękuje jeszcze raz za wszystko i do jutra :* 
                                                                 Pozdrawiem Fire ^^