środa, 13 maja 2015

Rozdział 5

''-Dlaczego płaczesz?- spytałem.
-No bo... to przeze mnie-powiedziała przez łzy.
-To chyba szybciej przez jej matkę. 
-Nie... bo.
- Co?
-Bo to ja namówiłam ją na tą imprezę...
-Ale  chciałaś dla niej dobrze-powiedziałem łagodnym głosem.
Wtedy zadzwonił dzwonek na lekcje, więc razem poszliśmy do klasy.''


Perspektywa Michaliny

Powoli zaczęłam otwierać oczy,ale rażące światło mi to utrudniło, przez co na mojej twarzy pojawił się grymas. W końcu otworzyłam je. Byłam w jakimś białym pomieszczeniu, a moja ręce były zabandażowane i jedna z nich podpięta do kroplówki. Stwierdziłam, że jestem w szpitalu. Wszystko mi się przypomniało i po moim policzku zaczęły lecieć łzy. Miałam najgorsze myśli. Przerwało je otwieranie drzwi. Wszedł jakiś pan o średnim wzroście i był ubrany w biały fartuch. Był to lekarz.
-Pani się już obudziła- powiedział uśmiechając się do mnie.
-Co się stało, że wylądowałam w szpitalu?
-Niestety mam dla pani przykrą wiadomość.
-Niech pan mówi.- powiedziałam zdenerwowana.
-Doszło do próby gwałtu, ale pani koledzy na szczęście tego zapobiegli.
-Dziękuje panu.
-To nie mi pani powinna dziękować tylko swoim kolegom.- powiedział i  zbliżał się do wyjścia, gdy nagle do sali wbiegli oni. 
-Wreszcie się obudziłaś!!!- krzyknęli obydwoje i usiedli na krzesłach przy łóżku.
-Dobrze się czujesz?- zapytał Jaś.
-Wszystko normalnie zajebiście!-krzyknęłam i zaczęłam płakać.
-Proszę,nie płacz..-powiedział Filip.
-Zostawcie mnie samą- szepnęłam.
-Ale... Miśka-powiedział Jaś.
-Błagam Was!!-krzyczałam.
-Jaś i tak nic nie zdziałamy.-wstali i wyszli. Zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Nie powinnam się tak zachować... Przecież chcieli dobrze, a ja na nich naskakuje. Byłam na siebie wściekła. Jeszcze do tego zostałam  prawie  ZGWAŁCONA. Moje życie nie ma sensu. Czemu świat się na mnie uwziął? Szybko wytarłam oczy, gdy usłyszałam pukanie do drzwi. Do pomieszczenia weszło dwóch policjantów. 
-Dzień Dobry-powiedzieli.
-Dzień Dobry.
-Chciałaby pani złożyć donos?- zapytali mnie.
-Tak.- odpowiedziałam.Opowiedziałam im wszystko od łąki do mojego zemdlenia. Widziałam w ich oczach smutek i współczucie. Podziękowali i wyszli. Od razu, gdy tylko wyszli do sali wszedł Jaś.
-Przepraszam, już wychodzę- powoli wychodził, gdy go zatrzymałam.
-Proszę, zostań- uśmiechnął się lekko i usiadł na krześle.
-Przepraszam Cię za wcześniej. To dla mnie za dużo- powiedziałam.
-Miśka nie musisz przepraszać.- powiedział. Gadaliśmy ze sobą, aż do wieczora. Dowiedziałam się trochę o nim,a on o mnie. W czasie, gdy z nim rozmawiałam wpadły też dziewczyny i Filip.
-To ja już będę się zbierać. Jutro na pewno do Ciebie przyjdę. Dobranoc-Chciał mnie przytulić, ale go odepchnęłam. Nie wiem czemu, ale się go wystraszyłam.
-Wszystko ok?- zapytał.
-Prze... przepraszam.
-Nie musisz mnie przepraszać, tylko się mnie nie bój- uśmiechnął się i poszedł udał się do wyjścia.
-Dobranoc-powiedziałam i ułożyłam się do snu.
Byłam w parku. Nawet nie wiem jak się tam znalazłam. Z daleka zobaczyłam moje przyjaciółki, więc zaczęłam do nich iść. Byłam już blisko, gdy usłyszałam głosy, nie były to ich. Schowałam się za drzewem i zaczęłam podsłuchiwać. Nie było to w moim stylu, ale nie wiem co mnie podkusiło. Wyjrzałam zza drzewa i zobaczyłam Filipa i Jasia. Co oni tu robią?
-Musimy to zrobić- powiedziała Maja. Co zrobić? Nie rozumiałam w ogóle.
-Wiem, powiemy jej to, gdy ją zobaczymy- powiedział Jaś. Wyjął telefon i zadzwonił do kogoś. Mój telefon zaczął wibrować. Wyjęłam go i odebrałam.
-Hej Miśka- powiedział takim... dziwnym głosem.
-Hej.
-Spotkajmy się za 10 min przy fontannie, wiesz jakiej?
-Tak, tak. Zaraz będę.-poszłam tam  szybko i zanim się obejrzałam już przy mnie był.
-Chciałeś coś mi powiedzieć...
-No tak, ale nie tylko ja...- spojrzałam w lewo i zobaczyłam tam ich. 
- No, więc mówcie.
-Miśka przepraszamy,ale musimy to zrobić.
-Czyli??
-Przepraszamy.- powiedzieli i odeszli. O co tu do cholery chodzi? Czemu przepraszali? Nagle się zorientowałam, a koło mnie stało bardzo dużo osób. Najpierw myślałam, że jestem brudna, ale to nie było to... Uklękłam i czekałam, żeby ktoś mnie z tego czegoś uwolnił. Poczułam coś mokrego na całym ciele. To zrobili moi przyjaciele. Oni wystawili mnie na pośmiewisko. Wszyscy zaczęli śmiać, "moi" przyjaciele także. Zaczęłam płakać, krzyczeć. Nikt mi nie chciał pomóc, nikt. Jedyne co chciałam teraz zrobić to zapaść się pod ziemie...
-----------------------------------------------------------
Hejka wszystkim. Już prawie 400 wyświetleń i to tak krótkim czasie. ^^  Dziękuje wszystkim za miłe komentarze pod ostatnim rozdziałem. :* Jutro pojawi się nowy rozdział ^^. 
Czytasz=Komentujesz
Jak myślicie? Czy przyjaciele dobrze się zachowali w stosunku do Michaliny? Co zrobi z tym Michalina? Czy to może okazać się prawdą? Odpowiadajcie co myślicie ^^. Pytajcie na asku o co chcecie  Kraina żelków :*
Dziękuje jeszcze raz. :*
                                                                                           Pozdrawiam Fire

1 komentarz: