wtorek, 12 maja 2015

Rozdział 4

Perspektywa Filipa 

Zadzwonił do mnie telefon. Myślałem, że to jakiś klient, ale była to Michalina. Zdziwiło mnie to skąd ma mój numer, więc pewnie ma z tej imprezy... Prosiła mnie bym po nią pojechał. Było to dziwne,że jeszcze jest o tej porze na jakieś łące. W chwili, gdy  Michalina do mnie dzwoniła Jaś szykował się do wyjścia.
-Twój klient? - zapytał obojętnym głosem.
-Nie, pojedziesz ze mną na łąkę. 
-Co ty wziąłeś? Już do reszty zgłupiałeś.- jak to mówił złapał się za głowę. 
-Nic nie brałem. Michalina do mnie dzwoniła bym pojechał po nią na łąkę.- Jaś się zdziwił.
-W takim razie mogę jechać z tobą. -Pojechaliśmy tam.Nie zajęło to  nam dużo czasu, bo to miejsce było niedaleko mojego domu. Kiedy podjechaliśmy na miejsce panował już mrok. Jedynie co nam oświetlało to lampy od auta. 
-Słyszysz?- zapytał Jaś.
-Co?
-Zamknij się na chwile i posłuchaj.-powiedział wściekły.Zacząłem słuchać i w pewnym momencie usłyszałem kogoś krzyk o pomoc. 
-To pewnie Michalina, chodź!!-krzyknąłem. Wybiegliśmy z auta. Wcześniej biorąc oczywiście latarki. Nagle zobaczyliśmy leżącą Michalinę przy drzewie,a nad nią był pochylony jakiś chłopak. Jaś bez zastanowienia wziął jakiś kij i zaczął go gonić. Ja byłem tak spanikowany widząc Michalinę z wielką raną  na nodze i ręce.
-Zadzwonić po pogotowie?- spytałem jej.
-Nie, proszę nie. Zawieźcie mnie do Pati. Po tych słowach zemdlała. Pobiegłem do auta po apteczkę i zabandażowałem jej te rany. Jaś szybko do nas podbiegł.
-Co jej?- spytał.
-Zemdlała i ma rany- powiedziałem spanikowany.
-Bierzemy ją do szpitala.
-Ale... ona powiedziała, że nie.-Jaś zrobił się cały czerwony, oczywiście ze złości.
-Ona zemdlała, bierz ją i jedziemy!!!- wykrzyczał. Nawet nie próbowałem z nim dyskutować. Położyliśmy ją na tylnym siedzeniu i pojechaliśmy do szpitala. Droga nie zajęła zbyt długo. Szybko ją wzięliśmy i wbiegliśmy do jakiegoś gabinetu.
-Ona... zemdlała- powiedzieliśmy szybko.
-Jakiś chłopak ją....- Lekarze szybko zawieźli ją na jakąś sale. Po paru minutach podszedł do nas lekarz.
-Co się jej stało?- zapytał nas.
-Ona do mnie zadzwoniła byśmy pojechali na łąkę o  01:00- powiedziałem.
-Gdy tam przyjechaliśmy ona leżała przy drzewie,a nad nią pochylał się jakiś chłopak. Ja go pogoniłem, a Filip zabandażował jej rany-powiedział Jaś.Opowiedzieliśmy wszystko lekarzowi.
-Kim wy dla niej jesteście?- spytał nas lekarz.
-Chodzimy z nią do klasy, co z nią jest? - zapytał Jaś.
-Podejrzewamy, że doszło do próby gwałtu.- zszokowało nas to obojga. 
Perspektywa Jasia 

Dobrze, że pojechałem tam z Filipem.Gdybym to zlekceważył to mogłoby się to źle skończyć. Usiedliśmy razem na poczekalni. Znowu podszedł do nas lekarz...
-Będziecie musieli zeznawać na policji.- powiedział. Zaczęliśmy się jeszcze bardziej bać. 
-A możemy teraz jechać do domu?- spytał Filip.
-Tak, tylko musicie podać mi jak się ta dziewczyna nazywa i jak ma na nazwisko.- Podaliśmy dane Michaliny, po czym wróciliśmy do swoich domów.
Poniedziałek

Musieliśmy wrócić do szkoły. W szatni spotkałem Filipa, który gadał z kimś przez telefon. Po chwili skończył rozmowę.
-Siema, wiesz może co z Miśką? 
-Elo i nie wiem. Zapytajmy się jej przyjaciółek, może coś wiedzą.- powiedziałem lekko zdenerwowany. Poszedłem z Filipem pod pracownie i tam zauważyliśmy Patrycję i Maję. 
-Choć powiemy im o wszystkim-powiedział Filip.
-Ok.-podeszliśmy do nich, które wyglądały na zdenerwowane.
-Wiecie co się stało Michalinie? - spytałem.
-Nie... bo ją mama z domu wywaliła- odpowiedziała Pati. Ja i Filip byliśmy zaskoczeni tym co powiedziała.
-Ona jest w szpitalu, bo jakiś koleś prawie ją zgwałcił...-powiedział zdenerwowany Filip. Dziewczyny zamurowano, a najbardziej Pati, która pobiegła do toalety. 
Perspektywa Filipa

Zrobiło mi się żal Patrycji, że tak bardzo to przeżywa. Postanowiłem pójść za nią, szybko ją znalazłem.
-Dlaczego płaczesz?- spytałem.
-No bo... to przeze mnie-powiedziała przez łzy.
-To chyba szybciej przez jej matkę. 
-Nie... bo.
- Co?
-Bo to ja namówiłam ją na tą imprezę...
-Ale  chciałaś dla niej dobrze-powiedziałem łagodnym głosem.
Wtedy zadzwonił dzwonek na lekcje, więc razem poszliśmy do klasy.  
-------------------------------------------------------------
Dziękuje Wam za prawie 300 wyświetleń *.* Jesteście niesamowici. Rozdziały postanowiłam dodawać codziennie, gdyż mam wenę i postanowiłam ją wykorzystać. :)
Czytasz=Komentujesz
Zapraszam na aska, w którym możecie się pytać o rozdziały i tego typu rzeczy Wszystko czego zapragniesz ^^
Dziękuje jeszcze raz za wszystko i do jutra :* 
                                                                 Pozdrawiem Fire ^^

3 komentarze:

  1. mi sie podoba ;) weny życzę

    OdpowiedzUsuń
  2. mi sie podoba ;) weny życzę

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedna Michalina... Jejku, mam nadzieję że jej mama ją weźmie do domu spowrotem :/
    Jasiek kochany ♡
    Jejku, piszesz genialne ff ^^
    Pozdrawiam i życzę weny! ^^

    OdpowiedzUsuń