poniedziałek, 11 maja 2015

Rozdział 3

Perspektywa Michaliny

Obudziłam się u kogoś w domu.Wydawało mi się,że u Patrycji, ale w nie byłam pewna. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki się odświeżyć. Wszystko mnie bolało. Po toalecie poszłam do kuchni. Była tam Pati, Maja i dziwne, że też Ola.
-Hej.-powiedziałam do nich.
-Hej,musimy pogadać.- powiedziała poważnym głosem Maja. Trochę się wystraszyłam, bo za bardzo nie pamiętałam co się stało na imprezie. Usiadłam przy stole i czekałam na to, co mają mi do powiedzenia.
-Pamiętasz  co się wczoraj stało?-zapytała Ola.
-Nie za bardzo. 
-A chcesz wiedzieć?- zapytała tym razem Maja.
-No pewnie, że chce.
-Pati, powiedz jej.
-Eh... ok. Było to tak...
Retrospekcja

-Siemka dziewczyny.-powiedział do nas Jaś.
-Hej.-powiedziałyśmy.
-Zatańczy, któraś ze mną?- zapytał.
-Ja.- powiedziałam. Szliśmy na parkiet, gdy ktoś pociągnął mnie za ramię. Odwróciłam się i zobaczyłam osobę, którą się w ogóle nie spodziewałam... moją mamę.
-Mamo, co TY tu robisz?- zapytałam zdenerwowana i specjalnie podkreśliłam słowo TY.
-Dziecko, przecież ty jesteś kompletnie pijana!!- krzyknęła moja mama.
-No i... co z tego?
-Czemu nie możesz być taka sama jak twój brat?!
-Zawsze mnie do niego porównujesz!!- podniosłam swój głos. Zawsze go do mnie porównywała. Myśli, że jest najlepszy na świecie, a prawda jest taka, że NIE jest. Często go widzę jak szlaja się ze swoimi kumplami i dziewczyną, a potem gdzieś za budynkiem palą. Tylko się zatruwa, gdyby zbadali mu krew wszystko wyszłoby no i nie była by z niego taka zadowolona.
-Po co ty się w ogóle urodziłaś? Nienawidzę Cię!!! Masz wynieść się z domu. nie chcę się już nigdy widzieć. Masz zniknąć z naszego życia!!- jak to usłyszałam coś we mnie pękło. Łzy spływały po moich policzkach. Miała racje nie powinnam żyć. Ona mnie nienawidzi. Szybko pobiegłam do toalety i zaczęłam płakać. Nie mogłam się z tym pogodzić, że aż tak mnie nie cierpi. 
Koniec retrospekcji.
- Poszliśmy po Ciebie i wzięłyśmy do mnie. Jak spałaś to poszłam do twojego domu i wzięłam twoje ciuchy, i tu je przyniosłam. Tak mi przykro.- powiedziała Patrycja.
-Pamiętam... Jak ona tak mogła?!- zapytałam. Nie mogłam wytrzymać i zaczęłam płakać. Musiałam uciekać i pobiegłam do miejsca, w którym mnie nie znajdą. Tym miejscem była piękna łąka, a niedaleko niej wielki wodospad. Zawsze tam chodziłam, gdy musiałam coś przemyśleć. Nikt o tym miejscu nie wiedział i z  tego się cieszyłam. Szybko tam doszłam i położyłam się na ziemi. Zamknęłam oczy. Myślałam nad sensem mojego życia i nawet nie zauważyłam, że jest już ciemno. Wstałam i nic nie widziałam. Zwinnym ruchem wyjęłam telefon i wybrałam numer dziewczyn. Żadna z nich nie odbierała, przez co byłam bardziej spanikowana. Przeszukałam kontakty, a dziwne było to,że były tam 2 nieznane numery. Wykręciłam jeden z nich... cicho. Spróbowałam następny i odebrał. 
-Kto tam?- zapytał męski głos w słuchawce.
-Hej, nie wiem czy mnie znasz, ale mam na imię Michalina, a ty?
-Filip, czemu do mnie dzwonisz?- miałam promyczek nadziei, że to ta osoba, którą mam namyśli, ale musiałam się upewnić.
-Chodzisz do 2a liceum?- zapytałam.
-Tak,skąd wiesz?
-To ja Miśka. Chodzę z Tobą do klasy.
-A tak, wiem. Powiesz skąd masz mój numer?
-Nie wiem. Czy mógłbyś po mnie przyjść? 
-No ok. Gdzie jesteś i co robisz o takiej godzinie na dworze?- spojrzałam na wyświetlacz. Była prawie pierwsza w nocy.
Ja tak długo leżałam? Kurde... musiałam usnąć.
-Jestem na łące obok starego domu drwala, wiesz gdzie? Nie ważne co robię o tej godzinie tylko się pospiesz.
-Wiem, już jadę.- Rozłączył się, a ja szłam w stronę ulicy.
-Kurwa, jak tu ciemno.- szepnęłam do siebie. Usłyszałam szelest, wystraszyłam się. Wiedziałam, że to nie może być Filip, bo on dopiero tu jedzie. 
-Niech on się pospieszy.-znów do siebie szepnęłam.
-Ktoś tu jest?- zapytałam. Jaka ja jestem głupia, że ktoś mi tu odpowie. Usiadłam przy drzewie i postanowiłam poczekać na niego. Szelest był coraz bardziej słyszalny. Nie myśląc zaczęłam biec przed siebie. Ta osoba zrobiła to również. Biegłam ciągle i w pewnej chwili upadłam. Strasznie bolała mnie noga. Ujrzałam w świetle księżyca chłopaka. Uśmiechnął się chytrze i zaczął do mnie podchodzić.
-Nie musisz się mnie bać.
-Zostaw mnie, proszę.- Był bardzo blisko mnie. Zaczął się do mnie dobierać, krzyczałam. Nikt mnie nie słyszał. W lewej ręce miał nóż, przez co się strasznie wystraszyłam.
-Zamknij się suko, bo wbije Ci go w gardło.- Zaczęłam się drzeć. Nie powinnam tego robić. Nożem zaczął robić mi rany. Krew leciała mi po nodze, rękach... Płakałam. Nie miałam już siły się dalej bronić. Po chwili widziałam już ciemność i słyszałam krzyki...
---------------------------------------------------------
Witajcie! Postanowiłam założyć aska, byście wiedzieli kiedy są rozdziały itp. *-* witajcie na moim asku ^^
Myślę, że rozdział, się spodoba. c: 
Czytasz=Komentujesz
Jesteście na serio niesamowici. Zapraszam do czytania i oczywiście komentowania. Miłego dnia ^-^ 
                                                              Do Zobaczenia Fire *-*  

2 komentarze:

  1. http://jasiekklara.blogspot.com/?m=1 zapraszam :) super czekam nn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podoba :) i na pewno wpadnę :)

      Usuń